niedziela, 20 października 2013

Rozdział 33 ''Trójkąty, Kwadraty, Szczęście I Koniec''

*Liam*

Teenage Dirtbag. Piosenka, którą napisałem ostatnio późnym wieczorem przy pomocy Niall'a i jego czarodziejskiego 'pudła' ze strunami. W trakcie tworzenia tej piosenki, myślałem 'Tak, Liam, to będzie hit', jednak słysząc ją w wykonaniu reszty, mam wrażenie, że to najgorsza piosenka, jaką mogłem napisać. Byłoby o niebo lepiej, gdyby Mellodie odzyskała swój głos, Louis nie miałby nas w dupie, Niall nie wychodził co trzy minuty do łazienki, Harry nie patrzy w zamyśleniu w ścianę, a Zayn nie łapał się co chwilę za nos, sprawdzając czy jeszcze jest on na swoim miejscu. Okey, dobrze, ja też nie jestem święty, bo prawie nie czuję ręki, ale przynajmniej staram się śpiewać.
 - ''Oh Yeeah, Dirtbag, No She Doesn't Know What She's Missin'' - szczerze mówiąc, to... tak, moje uszy prawie zalały się krwią, kiedy usłyszałem głosy Mell i Zayn'a. Oboje mieli idealne tony do tego, aby naprawdę cudownie podnieść swoje głosy, a wyszło... wyszło, jak... jeśli słyszeliście odgłos, który przypomina was zdychające walenie to byli prawdopodobnie oni. Byłoby naprawdę dobrze, gdyby Zayn przestał śpiewać teraz przez nos, a Mellodie przestała co chwilę chrząkać.
- Lou, teraz Ty.. - mruknąłem, kiedy szatyn nadal nie podnosił się ze swojego miejsca. Od początku piosenki siedział zakopany pod kołdrą, nie odzywając się. Zgaduję, że pewnie zasnął. Kiedyś pewnie chórem wykrzyczelibyśmy głośne 'awww', widząc całkowicie zakopanego pod kołdrą, cicho pochrapującego Louis'a, ale teraz.. teraz nie mieliśmy nawet sił. Odejmując od nas Lou i Niall'a, siedzącego już od prawie pięciu minut w łazience, w pokoju siedziałem ja. Byłem oparty o ścianę zaraz obok drzwi, prowadzących na balkon. Nogi, które już dawno zesztywniały, były prosto wyciągnięte przede mnie, a ręce były szczelnie 'przyklejone' do białych paneli, które były naprawdę zimne i dawały choć trochę ulgi mojemu przepoconemu ciału, Cholera, było naprawdę gorąco. Hiszpania. Słońce. Środek wakacji i wiatrak, który okręcał się w pokoju na podłodze, chcąc dać nam trochę chłodu. Urządzenie było już stare i klekotało jeszcze bardziej przeszkadzając nam w śpiewaniu. Z okna wpadały promienie słońca, która padały prosto w oczy Mellodie, przez co dziewczyna miała zmrużone oczy lub twarz, zasłoniętą dłońmi. Szatynka siedziała na podłodze w podobnej do mnie pozycji, opierając się plecami o łóżko, na którym z kolei usadowiony był Zayn, który co chwilę wstawał i podchodził do drzwi łazienki, pytając blondyna, czy czuje się już lepiej. 
- Omińmy zwrotkę Lou, śpiewaj już - Mulat spojrzał na mnie, siadając tuż przy drzwiach do łazienki, w które zapukał chwilę potem i spytał po raz milionowy ''Niall, jest już lepiej?'', a jego odpowiedzą było oczywiste ''Nie..''.
- ''I've Got Two Tickets To Iron''... Cholera! - prawie krzyknąłem, czując ból na prawym ramieniu. Już miałem podnieść się i ze śmiechem nakrzyczeć na siedzącego obok mnie, sprawcę bólu, jednak znieruchomiałem, słysząc jego głos. 
- Wybacz Li, nie chciałem.. - podniósł głowę z mojego ramienia, cicho jęcząc pod nosem. Harry od  początku siedział obok mnie i skomlał jak mały, zbity piesek, któremu na dodatek ktoś wyrwał serduszko. Objąłem młodszego ramieniem, znosząc ból, który rozniósł się po całej mojej ręce, schodząc nawet na część pleców.

*Niall*

-Jezu... - pisnąłem cicho, odchylając głowę do tyłu, aby oparła się ona o zimną ścianę. W łazience siedziałem już dobre 20 minut i czuję się, jakbym zwrócić już wszystko co jadłem, wraz z wnętrznościami. Gdyby głowa przestała mi pulsować, zasnąłbym od razu, nawet tutaj, na podłodze w łazience. 
- Niall? - usłyszałem głos Zayn'a, dobiegający zza drzwi. - Już? 
- Nie.. - burknąłem szybko, po czym zerwałem się i znów nachyliłem w stronę muszli, chwytając się za czoło. Przed oczami miałem już same trójkąty, kwadraty, kółka i jakieś bliżej nieokreślone mi wzory, a brzuch burczał jak oszalały. Czuję się jak zombie, jednak gdybym wiedział, że Louis wychodzi teraz z hotelu i idzie do swojej byłej, aby ''policzyć jej zęby językiem'', od razu wyszedłbym za nim, choćbym miał przy okazji zarzygać całą okolicę. Wiedziałem, że Lou jest złym kandydatem na ''tego jedynego'' Mellodie. Wiedziałem, że prędzej, czy później będzie przez niego płakała. I wiem, że jako ''brat'' i przyjaciel Mell, powinienem zareagować na to wszystko inaczej, niż siedzieć siedzieć w łazience i widzieć te cholerne trójkąty i kwadraty i ... o Boże, czy to Dawid Podsiadło? 

*Zayn*

Stanąłem w drzwiach do łazienki, napotykając przy tym spojrzenie Niall'a. Patrzył nam mnie, jak gdybym był jakąś super gwiazdą. Okey, pomijając to wszystko, Horan wyglądał strasznie. Blady, podkrążone, po zbyte blasku oczy i suche, popękane usta. 
- Dawid? - chrypnął nagle. 
- Co? - zmrużyłem oczy, wpatrując się w niego ze zdziwieniem. - Nie, nie. Zayn. - zrobiłem parę kroków w przód i uklęknąłem obok niego. Ułożyłem dłoń na jego czole. Boże, rozpalone, gorączka.

*Mellodie*

Spokojnie siedziałam na łóżku, bawiąc się swoimi palcami. Słuchałam przy tym dość.. dziwnych szmerów dochodzących z łazienki, cichego pochrapywania Boo, spokojnej rozmowy Harry'ego i Li, oraz dźwięków ulicy i natury, które wpadały tutaj przez uchylone, balkonowe okno.
 Ten dzień mogę spokojnie zaliczyć do najbardziej nudnych, beznadziejnych dni w moim życiu. Może i jesteśmy teraz wszyscy razem, ale nie mamy już czasu na zabawy, wygłupy i śmiechy, tak jak na początku.  A najgorsze jest to, że Teenage Dirtbag jest naszą półfinałową piosenką, co oznacza, że... niedługo finał.
- Idę się przejść. - nagle zerwałam się z pozycji siedzącej i wstałam, czując jak moje nogi zamieniają się w słupy z waty. Zachwiałam się lekko, a potem schyliłam się, aby rozmasować bolące kolana.
- Wróć szybko. Musimy jeszcze przećwiczyć piosenkę. - westchnął Liam. Skinęłam głową, wpatrując się w twarz przyjaciela. Przez te parę miesięcy zmężniał. Wygląda dużo bardziej męsko. Nie jak Liaś, tylko Liam Payne. Tak samo jest z Harry'm. Jego dziecięca twarz zaczęła nabierać innych rysów, oczy mają mniej zabawnego blasku, a sam zachowuję się jak Harry Styles, a nie mały, słodki Hazza. Wszyscy się zmienili. Nawet Lou jest bardziej poważny. Naprawdę, wszyscy. Może... może poza mną.
Zanim jeszcze wyszłam z pokoju, zrobiłam parę kroków w przód, aby potem zabrać skrawek kołdry z twarzy Louis'a, pochylić się i złożyć całusa na jego zarumienionym policzku.

Idąc hiszpańskim deptakiem, rozglądałam się na wszystkie możliwe strony, aby zobaczyć jak najwięcej. Moje wyobrażenia co do pobytu w Hiszpanii były troszeczkę.. inne. Myślałam, że spędzimy je w szóstkę, wygłupiając, szalejąc i zwracając przy tym uwagę wszystkich dookoła. W myślach widziałam też długie spacery i przesiadywanie na gorącym piasku, czując między swoimi palcami, palce Lou. Nasz związek także miał być.. inny. Jest dobrze, ale naprawdę myślałam, że będziemy spędzać razem więcej czasu. A on od pewnego czasu zaczynał mnie po prostu unikać i dawać mniej znaków, które świadczyłyby o tym, że mnie kocha. Może zachowuję się trochę jak zdesperowane dziewczyny z seriali, które normalnie oglądają kolejne desperatki z paczką lodów i chusteczkami, ale.. w końcu jestem kobietą i potrzebują kogoś, kto będzie przy mnie.

Odchrząknęłam i wyprostowałam nogi, czując jak złoty piasek przesypuje się pomiędzy moimi palcami od stóp i dłoni. Poprawiłam dłonią okulary przeciwsłoneczne i posłałam słaby uśmiech słońcu. W koło mnie można było usłyszeć szum fal, krzyki dzieci, radośnie bawiących się w wodzie, wrzaski mew, rozmawiających ludzi i cichą muzykę, którą była piosenka 'Holidays', puszczona w bufecie ze słomianym dachem. Wszystko czego mi teraz brakowało to marudzenie na upał Liam'a, chwalącego się swoim ciałem Zayn'a, podrywającego wszystkie możliwe dziewczyny Harry'ego, dźwięki mlaskania, które Niall zawsze bezczelnie wywołuje, gdy je, oraz Louis'a, który bezczelnie próbowałby zaciągnąć mnie do wody.
-Kurwa! - wrzasnęłam, czując nagłe zderzenie się czegoś z moją głową. Zerwałam się na równe nogi, łapiąc się za bolące miejsce i szybko zdejmując z nosa czarne okulary. Mój wzrok od razu padł na dysk czerwono-żółty dysk, który leżał pod moimi nogami i był on prawdopodobnie sprawcą mojego bólu.
- Przepraszam, prze pani... - zanim się spostrzegłam przed mną stał już, jak na moje oko, ośmioletni, niziutki szatyn z czarnymi, błyszczącymi oczkami i uroczą szparką w zębach. Na sam jego widok pewnie każdy człowiek, wyjęczałbym głośne 'awww', ale teraz byłoby to trochę głupie. Na moje usta wkradł się uśmiech, kiedy schyliłam się, ujęłam w dłonie zabawkę chłopca i podałam mu ją, otrzymując w zamian jego szeroki uśmiech.
- Dziękuję, prze pani - wyśpiewał wesoło, a to, co lekko mną wstrząsnęło było to, że nie mówił po angielsku, lecz po... po polsku?
Zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, pojawił się przy nas jeszcze ktoś. Dwa 'ktosie'.
 Byli to chłopcy, mniej-więcej w moim wieku. Jeden z nich od razu ukucnął przy chłopcu, przytulając go i mówiąc ''Lego, mówiłem Ci, żebyś nie podrywał w ten sposób ładnych Pań''. Po tych słowach spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął, ukazując przy tym, rząd równiutkich, białych zębów. Jego piwne oczy były przepełnione radością i mnóstwem energii, a rumieńce z jego twarzy prawdopodobnie nigdy nie znikają. Jego loki, które swoją drogą były prawie identyczne, jak loki Harry'ego, zasłonięte były kolorowym ful capem. Ubrany był w zwykłe, ciemne rurki oraz t-shirt, podobny kolorem do oczu Lou, jego nadgarstki zdobiły dziesiątki bransoletek, różnego rodzaju. Z kolei drugi z chłopców, miał na sobie strój dostosowany do pogody - czerwono-białe kąpielówki. Wchodząc wzrokiem wyżej, każda dziewczyna dostałaby pewnie ślinotoku, ale nie ja... Gdzie tam, serio... Ughm.. Mniejsza o to. Pod jego grzywką, zadziornie zaczesana na bok, znajdowały się zielone, świecące oczy, niżej - delikatnie zadarty nosek oraz dolna warga, przyozdobiona zwykłym kolczykiem. Przez sekundę mierzyliśmy się wzrokiem, po czym ciemny blondy wyszczerzył się, ukazując uroczy, nierówny uśmiech, a'la Harry. Zaśmiałam się cicho, wstając.
- Przepraszam za brata, on... - zaczął chłopak w lokach, kiedy stał już prosto przed mną, jednak przerwał mu jego towarzysz, wyciągając dłoń w moją stronę.
- Alex Beat. - uśmiechnął się szeroko, starając się nie mrużyć oczy pod wpływem promieni słonecznych, co naprawdę wyglądało lekko komicznie. Kolejny raz zachichotałam, ściskając jego dłoń.
- Mellodie Wisth. - odparłam równie wesoło.
- A to jest... - przerwał ściskanie mojej dłoni i już miał zamiar przedstawiać resztę, kiedy przerwał mu brunet z chłopcem na rękach. Wow.. oni naprawdę mają uroczą tendencję do przerywania sobie w pół zdaniu.
- Wisth? - zmarszczył brwi, ale potem jego twarz znów została rozświetlona uśmiechem. - Zdaje mi się, że znalazłem członka rodziny. Dylan Wisth. - teraz to on podał mi dłoń. - Och, a to Leo.. - delikatnie nim potrząsnął.
Teraz to ja zmrużyłam oczy ze zdziwienia, powoli sięgając po jego dłoń. Naprawdę... tego się nie spodziewałam.

*Louis*Wieczór*

Kolejny dzień spędzony z Alice, zamiast z Mellodie. Boże, tak, mam wyrzuty sumienia. Zamiast spędzać czasu ze swoją dziewczyną, spędzam go ze... swoją byłą. Pewnie z chęcią wyszedłbym z moją Księżniczką, jednak ta uciekła gdzieś, gdy usnąłem znudzony próbą. Więc.. co mi szkodzi odmówić, kiedy zadzwoniła All, pytają, czy mam ochotę się spotkać. 
I tak oto spędziłem z nią jakieś cztery godziny. Było naprawdę fajnie, kiedy chodziliśmy razem po Hiszpanii, rozmawiając i dowiadując się o sobie nowych rzeczy. Może to dziwne, ale wcale za nią nie tęskniłem. A powinienem? Fakt, kiedyś naprawdę się w niej zakochałem, byłem szczęśliwy, ale to wszystko zbyt szybko prysnęło. Potem pojawił się nowy przyjaciel - Harry - X-Factor, reszta chłopców, Mellodie.. 
- Lou? - usłyszałem głos szatynki, kiedy byliśmy już w wejściu do hotelu. Automatycznie spiąłem się, kiedy wplotła palce pomiędzy moje. Odwróciłem się twarzą do jej twarzy, po czym poczułem jak zagryza moją dolną wargę, a potem miażdży moje usta swoimi. 
Jeden pocałunek? - Dobrze, przypadek, nikt nie musi się o tym dowiadywać. Drugi? - Nie, podziękuję, to za dużo.
Zanim zdążyłem zareagować, chwycić ją za ramionami i odsunął od siebie, usłyszałem ciche 'pstryk'. Otworzyłem oczy i dałem krok w tył od szatynki. Pierwsze co zauważyłem to to, że brązowooka znów zbliża się do mnie i chwyta moją ręką, a potem... odwróciłem głowę w bok, widząc Niall'a. Jego policzki były czerwone, zupełnie tak, jakby dostał przed chwilą od kogoś z otwartej Niedowierzająco pokiwał głową, po czym podniósł swój telefon, pokazując przed chwilą zrobione zdjęcie. Mnie, jej i pocałunku.
- Mellodie będzie najszczęśliwszą dziewczyną pod słońcem, kiedy to zobaczy. - wychrypał

*Liam* 

- Mówię wam, to niesamowite! - dziewczyna już od dłuższego czasu, skakała po łóżku, zakrywając co chwilę twarz dłońmi. - Znalazłam ich! Znalazłam Dylana i Leo! To moi bracia! Mam rodzinę! - wrzeszczała ze łzami w oczach. 
Ja, Harry i Zayn z początku nie dowierzaliśmy, słysząc jej historię, jednak po czasie, zaczęło to do nas docierać. I, naprawdę... to.... to było niemożliwe.. 
Dziewczyna z domu dziecka odnajduje w końcu dwóch braci, o których nie miała zielonego pojęcia. Jak w filmie. Czyż to nie magiczne?
- Liam, rozumiesz to?! Zayn, ja mam braci! - krzyczała. 
Chyba... tak, chyba jeszcze nigdy nie widziałem jej takiej szczęśliwej. 
Jednak cały czar prysł, kiedy do pokoju wpadł Niall z telefonem mocno ściśniętym w ręce. Jego oczy były zaszklone i był dużo bledszy, niż wtedy, kiedy siedział w łazience. 
- Mellodie.. - jęknął cicho. - Przepraszam, ja muszę.. - kiedy znalazł się przy niej, podał jej swój aparat. Zanim zdążyłem dojrzeć, że z twarzy Mellodie powoli uchodzi szczęście, w pokoju stanął roztrzęsiony Louis.

***
Tatarataaaa... rozdział 33, psze państwa. Mamy już Alexa i... braci Mellodie, tadam! Minusem jest to, że.. Mell dowiedziała się także i Lou i All. Co do tej zdrady : Jak jak kocham to, jak hejcicie Louis'a na asku ;=;
Wybaczcie, że dzisiaj nie będzie pytań, ale siostra zgania mnie z komputera, także.. xD
Mam dla was jeszcze ważną informację. Został nam jeden, dwa, ewentualnie trzy rozdziały do.. skończenia MMYR. Nie, nie żartuję..
Dobra wiadomość jest taka, że za bardzo przywiązałam się do tego opowiadania. Jest jak moje dziecko.. <3 Więc... co powiedzie na MMYR 2? *-*

Hejty na Lou, podziękowania do Niall'a i wyrazy współczucia do Mellodie składamy TUTAJ.

9 komentarzy:

  1. IKhikdnkndlbdloblodsgbdjusdbksbkjsdkdb MMYR2? I WANT, NOW, BOŻE KOCHAM CIĘ <3 /Katie

    OdpowiedzUsuń
  2. jezusie, doczekałam się w końcu asdfghjkl;lkhgfdsdfghjkjhgfdfghjkjgd nawet nie wiem co napisać, bo kurde tego się opisać nie da asdfghjklkjgf mam nadzieję, że szybko dodasz kolejny!
    MMYR 2? jestem jak najbardziej na tak!!!!!!!!!!!! *-*
    ily <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O matk, matko, matko saufgsjfgjahgsfkahdojshfkahfkshglashfkasjgfksjdhfkajhfkajshfksdgksjdfh... dobra pamiętam czasy jak ttakie coś nie było określone jako odczucia, ale pale nic innego mi nie chciały napisać :/

    Pisz dalej, Dalej :D
    1) LOU MA BYĆ Z MELL
    2) MA BRACI <333 JEEJ <333
    3) MMYR2? 1000000razy tak :D

    Pozdrawiam
    Marzena :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem mam ochotę zabić cię za te zakończenia.
    Siedzę już z nosem w monitorze, czuję jak co raz bardziej wciągam się w kolejne zadnia, a tu nagle koniec i cały czar pryska.
    Zostaje tylko ta rosnąca potrzeba dalszej części.
    To tragiczne.
    A tak po za tym rozdział był przezaje*isty i na prawdę nie mogę się odczekać kolejnego.
    Co do MMYR 2:
    45625584411236558744565 razy tak, przechodzisz do finału.
    A teraz lecę hejtować Lou na asku.

    OdpowiedzUsuń
  5. MMYR 2 ? Yes! I love it. Chcę więcej, kiedy 34? Hmmm?

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko, mam nadzieje ze bedzie dobrze! A i MMYR2? Zawsze i wszedzie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej *-*
    Kocham , kocham i jeszcze raz kocham . ♥♥♥
    Świetny , genialny , cudo . Ale masz talent . !
    Nie moge się doczekać nexta . I mam nadzieję ,że pojawi się szybko ,
    MMYR 2 . Oczywiście . Zawsze i wszędzie . TAK . !

    OdpowiedzUsuń
  8. A tak sie czeszyla.. Szkoda mi jej :/
    MMYR2 TAK TAK TAK
    :*

    OdpowiedzUsuń